Showing posts with label Polska. Show all posts
Showing posts with label Polska. Show all posts

Jedna chwila na Gubałówce i ostatni punkt wycieczki - Czorsztyn.

Kończę zdjęcia z wycieczki szkolnej do Zakopanego. Wszyscy żałowaliśmy, że nie mogliśmy zostać dzień dłużej u przesympatycznej gaździny w Poroninie, że taka piękna pogoda i złota jesień zrobiła się w tym ostatnim dniu, a to już trzeba było wracać. A w drodze powrotnej zapora w Czorsztynie i zamek. Zapraszam :) U mnie za oknem tymczasem -10C. 





























Tatry w kolejnej odsłonie

Obiecałam moim koleżankom, że w czasie ferii skończę "obróbkę" zdjęć z wycieczki w Tatry. Słowo się rzekło, kobyłka u płota a zdjęcia skończone i gotowe do nagrania na pamiątkowe płytki :) Pasują do ostatnich prezentowanych krótkich i mniej krótkich wycieczek. Zapraszam, tym bardziej, że za oknem śnieg znowu przyprószył i zima zła nie chce sobie pójść precz.

Giewont




Zakopane i sławne Krupówki oraz atrakcje kolorystyczne i kulinarne :)





 







 


Dziś cięg dalszy zapomnianej stacyjki...

Dworzec w Głubczycach został wybudowany w II połowie XIX wieku na obraz i podobieństwo dworca w Greckich Salonikach. Nadano mu kształt lokomotywy. Ponad 20-metrowa wieża imituje komin parowozu. Za czasów niemieckich na jej szczycie urządzony był punkt widokowy.
Kilka lat temu stację zamknięto.  Niegdyś główna arteria komunikacyjna dla dojeżdżających do szkół i pracy, okno na świat. Tętniła życiem, odjeżdżało z niej kilkanaście pociągów osobowych dziennie, dziś stoi pusta. W roku 1989, w czasach świetności, zagrała nawet swoją życiową rolę stacji kolejowej w greckich Salonikach,  w dramacie wojennym "Day by Day" z Willem Dafoe w roli głównej. Dziś oddana naturze śni swoje sny o pociągach, które z niej już nigdy nie odjadą...














 


Krótkie wycieczki w ramach relaksu

Po emocjach sięgających zenitu potrzeba na chwilkę się oderwać. Zabrałyśmy z koleżanką nasze dzieciaki i pojechałyśmy do Opola, na dzień filmowy z przerwą w Pizza Hut. Przyznam, że sprawiło mi to ogromną przyjemność. Takie małe wycieczki maja swój urok, a zwłaszcza te z dobrym filmem. Przed południem wybraliśmy Sanctum w 3D. Piękne zdjęcia, niesamowite jaskinie, trzymająca w napięciu historia. Film zwłaszcza dla nurkujących.





W przerwie czas na złamanie wszelkich zakazów mojej diety. Z premedytacją popełniłam grzech śmiertelny zjadając tagliatelle z łososiem i szpinakiem, mój ulubiony, a w kinie popcorn karmelowy, za którym przepadam :) Raz na 3,5 miesiąca można. 

Oglądaliście Władcę pierścieni? Tu współczesny Obieżyświat.



 
I współczesna "Czytająca list"


Współczesna nie  za bardzo lubi być fotografowana :)


Wielkie żarcie :)





Po obiadku film drugi czyli "Jak zostać królem". Myślę, że nie muszę już reklamować tego filmu. Jest świetny. Jest to historia księcia Albert, który musi, mimo wielkich oporów, zasiąść na tronie Anglii jako Jerzy VI. Ogromną przeszkodą w wypełnianiu monarszych obowiązków jest dla niego problem z wysławianiem się. 



Dziś planowałam wyleczyć grypkę, bo wciąż męczy mnie kaszel i nie specjalnie się czuję. Być może to stres, zmęczenie ciągłą walką o utrzymanie szkoły, niestety już przegranej. Ale gdy zobaczyłam piękną mgiełkę otulającą świat, chwyciłam aparat i moje dziecko i poszłam sfotografować nasz stary, opuszczony i zapomniany dworzec kolejowy. Tyle łączy się moich wspomnień z dzieciństwa, gdy na ten dworzec przyjeżdżaliśmy niegdyś z Raciborza by odwiedzić moją babcię. Później stąd wyruszałam w świat na studia. Chodziłam na spacery z moim synkiem, gdy był mały i kochał wielkie, tłuste i sapiące parowozy. Niestety, w którymś momencie przestało się opłacać utrzymanie choćby najmniejszych składów. A szkoda, tuż po drugiej stronie granicy, Czechom bardzo się to opłaca. Moja córka pierwszy raz w życiu pociągiem jechała z Kairu do Luksoru.

















Nasz mały protest...

W Egipcie nieustające protesty, ale my też mamy swoją walkę i swój mały protest. Jeszcze nie poddaliśmy naszych szkół i wciąż próbujemy je ocalić. Na światło dzienne wychodzą nieustannie nieścisłości i absurdy w motywowaniu swojej decyzji przez władze. Smutne to, że ci, których wybieraliśmy w zupełności nie liczą się ze społeczeństwem. Jeszcze smutniejsze, że Ci, którzy głosują za likwidacją nawet nie zadają sobie trudu, by tą likwidowaną szkołę zobaczyć. W czwartek specjalnie dla nich uczniowie z nauczycielami przygotowali "dzień otwarty". Atrakcyjny, ciekawy, jak to u nas bywa zazwyczaj. Przedstawiciele władz odpowiednio wcześnie otrzymali oficjalnie zaproszenia. Wszystko dopięto na ostatni guzik. Niestety przyszli tylko nieliczni, nasi zwolennicy. Jeden pan radny, który usilnie chce nas zamknąć, zobaczył jeden pokaz, na drugim już odwrócony tyłem do uczniów coś sobie rozmawiał i za chwilę znikł, jakoby sen złoty, mając w wielkim poważaniu wszystkich zebranych. Bo po co się wysilać. Wszystko już sobie postanowiono. Jeszcze smutniejsze jest to, że pani przewodnicząca komisji oświatowej, była nauczycielka, nie zadała sobie trudu i nie pokazała się u nas ani na wcześniejszej debacie, ani na tym dniu otwartym. Czyżby trudno jej było spojrzeć nam, nauczycielom, rodzicom w oczy? Zwłaszcza po tym, jak stwierdziła, że zamykają malutkie szkółki gdzie jest w klasie tylko po pięciu uczniów. Gdy tymczasem u nas jest nawet po 31 w klasie, a chętnych na przyjście do naszej szkoły coraz więcej. Natomiast w piątek mieliśmy małą demonstrację przed urzędem miasta. Niestety, projektodawca likwidacji, pan burmistrz, były nauczyciel i dyrektor naszej szkoły, postarał się być tego dnia nieobecny w pracy. Po co się konfrontować z mediami, wzburzonymi rodzicami, nauczycielami, czy też nawet uczniami. Petycję o rezygnację z tak bezsensownego pomysłu otrzymał od nas jego zastępca. Zaskoczył mnie swoją betonową stanowczością i głuchotą na wszelkie racjonalne argumenty z naszej strony. Cóż, jeśli dla władz głos wyborców przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie, to może czas pomyśleć o zmianie tychże władz na ludzi słyszących i bardziej otwartych? 
A tak poza tym wciąż walczę z grypą i trzymam kciuki za Egipcjan. Oni mają głuchego prezydenta, ale to może kwestia wieku i 70 miliardów dolarów na jaki został wyceniony jego majątek, który również skutecznie musiał go ogłuszyć.

Dzień a właściwie wieczór otwarty w naszym gimnazjum. (Ines jako laborantka ;) )










Piątkowy protest.