Moje inspiracje fotograficzne, czyli świat oczami - Yann Arthus-Bertrand'a
Miałam nie pisać. Zmęczona jestem. To pewnie to zaćmienie, które przegapiłam. W pracy owszem mówili, ale ja trochę, nie z tego świata, zaśmiałam się - tak, tak zaćmienie :) I oczywiście dotarło do mnie, że było faktycznie dopiero w domu :) Bo proszę państwa w pracy trzeba myśleć o pracy a nie jakieś tam zaćmienia przeżywać ;) Pewnie jestem jedyną, tak niedoinformowaną osobą w tym kraju ;) I na dodatek zmęczona jestem. Powinnam powiedzieć, że nie będę pisać bo nogi mnie bolą ;) Tak odpowiedział pewien uczeń, gdy spytałam dlaczego nie maluje. Oświadczam więc wszem i wobec - nogi mnie bolą, ale i tak napiszę :) W krew mi to weszło po świętach.
Tym razem przedstawię Wam pana Yann Arthus-Bertrand'a. Niezwykłego fotografa, o którego albumach marzę od dłuższego czasu, a jakoś zawsze są rzeczy ważniejsze do kupienia. Zwłaszcza, że te wydawnictwa do tanich te wydawnictwa nie należą :) Zakochałam się w jego portretach koni, zwierząt, ale odkryłam również świat widziany jego oczami, naprawdę przepiękny i niezwykły. Polecam wszystkim gorąco. I oby nasze dzieci, wnuki, prawnuki taki świat mogły poznawać i podziwiać.
Oto sam autor :)
Jego portrety właścicieli z najróżniejszymi zwierzakami.
Jego fantastyczne konie.
Oraz nasz dom - ziemia. Tak widzą ją ptaki.
Ale to nie wszystko. W 2007 roku Yann nakręcił film wraz z Luc Bessonem - Home S.O.S. Ziemia. Fenomenalne zdjęcia, cudna muzyka, ważne przesłanie. Oto trailer:
Udostępniony jest również bezpłatnie cały film na portalu Youtube. Tu link do wersji anglojęzycznej. Może jest również polska, nie znalazłam.
A teraz życzę Wam miłego oglądania i idę odpoczywać :) Nogi mnie strasznie bolą ;]
Moje miasto. Droga do pracy.
Aby ostudzić emocje po poprzednim poście, ochłodzić wzburzenie związane z pierwszymi noworocznymi i poniedziałkowymi zmartwieniami - dziś droga. Bo jest ona dobra na wszystko. "Moja droga ja cię kocham" też od biedy mogłaby być. Tym razem jednak chodzi o drogę, zwyczajną, podrzędną, asfaltową, wziętą w nawiasy chodników, drogę do mojej pracy. Jak pomyślę, że już chodzę nią ponad dwadzieścia lat, to wydaje mi się to nieprawdopodobne. A jednak. Czasem, niezależnie od pory roku, dostrzegam tak wiele urody w tych mijanych rzeczach zwykłych i codziennych. Zwłaszcza o poranku, gdy z naprzeciwka wita mnie wschodzące słońce. A czasem nie widzę nic poza płytami chodnika pod stopami, wtedy najchętniej zawróciłabym i schowała się we własnym mieszkaniu.
W dni dobre, zdarza się, że mam szczęście mieć z sobą aparat i trochę czasu na utrwalenie migawek codzienności. Bez aparatu staram się zapamiętać światło, zapach, barwę, dźwięk. Przechować na później, na gorsze dni. W te złe dni nie widzę nic, idę zwrócona do wnętrza samej siebie i dobrze, że tam, na dnie mogę znaleźć trochę ukrytego słońca.Wraz ze zdjęciami mojej drogi, życzę Wam poniedziałkowo tylko dobrych dróg i życzliwych ludzi spotykanych w tej drodze.
Jeszcze takie miłe zwierzaczki, żeby uśmiechnąć się od poniedziałku. Ponoć jaki poniedziałek, taki cały tydzień, ehh. :)
Noworoczne zabawy ze światełkami :)
W Nowy Rok powinno się robić tylko to co sprawia największą przyjemność i daje satysfakcję. Takie zaklinanie tego co ma nadejść. Wzięłam więc mój aparacik i troszkę zaczarowałam przyszłość. mam nadzieję, że i dla Waszej przyjemności. A wszystko to dzięki inspiracji Babskiej Amatorskiej Grupie Fotograficznej :)
Subscribe to:
Posts (Atom)



























