Egipt. Aleksandria i pokój z widokiem...

W ramach tęsknoty za pokojem z widokiem, dziś Aleksandria.

Jednak zanim dotarliśmy do Aleksandrii, musiałyśmy wyjechać z Siwa. Na ostatniej wycieczce nad słone jeziora w Siwa, umówiłyśmy się z chłopcem od osiołkowej taksówki, że przyjedzie po nas i zawiezie nas z tobołami na dworzec autobusowy a my mu jeszcze jakąś premię dorzucimy. Wszystko było w porządku, jednak im bardziej zbliżał się czas odjazdu autobusu, coś moja intuicja szeptała, że tak łatwo nie będzie. Dworzec był kawałek od hotelu, plecaki ciężkie jak diabli. Czekałyśmy więc grzecznie już pod hotelikiem. A tu nic. Umówiona pora już minęła, ja wychodzę na ulicę zaglądam, dalej ani widu ani słychu. Zostawiłam więc Ines z bagażami i lecę na postój osiołkowych taxi. Otóż, nasz "kierowca" siedzi sobie wygodnie osiołek wyprzęgnięty, luz bluz. Pytam, co jest grane - a on zdziwiony - o co chodzi.Wkurzyłam się strasznie. Mówię, że mieliśmy na dworzec jechać. On, nie ma sprawy zaraz tego osiołka zaprzęgnie - odpowiada nonszalancko i wcale się nie śpiesząc. To ja idę do drugiego chłopca z osiołkiem i wózkiem. Wsiadam i jedziemy pod hotel. Zapakowałyśmy się i na dworzec. Chłopiec sympatyczny (wcześniej spotykałyśmy go jak woził innych turystów, jest na naszych zdjęciach z zachodu słońca nad jeziorem), pyta nas czy jeszcze wrócimy i czy przywieziemy zdjęcia. Na miejscu pomaga nam wypakować bagaż, a ja mu płacę z dużym procentem. A tu w tym momencie dopada nas oburzony poprzednik. Pyta ile dostał tamten i piekli się, że tak dużo zapłaciłam. Trzeba było po nas przyjechać jak byliśmy umówieni.

Dobrze , że kopiłyśmy wcześniej bilety, bo autobus był zapchany. Droga zajęła całą noc i o świcie przywitała nas Aleksandria, moskity i brak miejsca w hotelu. Ale o tym pisałam już  w poście Alexandria - jeszcze inny obraz Egiptu

Po wszystkich perypetiach nagrodził nas widok, za którym tęsknię dzisiaj :)




Fort na miejscu Latarni w Faros.




 Gdy z balkonu spojrzało się w dół, na wybrzeżu można było zobaczyć cierpliwych wędkarzy. Jednak tuż obok pływały wszelakie zanieczyszczenia.




Oraz nasz pokój, którego nie chciałam zamienić na inny :)


I jeszcze na deser niedzielny filmik znaleziony na Youtube o Aleksandrii.