Showing posts with label Cordoba. Show all posts
Showing posts with label Cordoba. Show all posts

Hiszpania. Co jeszcze możemy zobaczyć w Kordobie? cz.2

Idąc spacerkiem możemy natknąć się na przykład na gołąbka pokoju Picassa...


siedzącego na stopniach prowadzących do Plaza de los Dolores,



na  którym znajdziemy figurę Cristo de los Faroles.




A jeśli nieco zgłodniejemy, możemy się posilić apetyczną szynką.


Możemy odnaleźć czarodziejski ogród..


albo na chwilę zatrzymać się w zadumie...


lub pokibicować hiszpańskiej drużynie piłkarskiej.


Gdy znudzi nam się stare miasto (w co wątpię) jest jeszcze "młodsza" Kordoba.








A na zakończenie udanego dnia możemy przejść się rzymskim mostem, nad Guadalquivir, by z drugiego brzegu zachwycić się panoramą Kordoby...




i nie tylko :)


W drodze do hotelu, po raz ostatni przejść obok murów meczetu zamienionego w katedrę, dotknąć szorstkich, wiekowych kamieni, które wciąż gorące od palącego słońca.






A na drugi dzień wyruszyć pociągiem w dalszą drogę, do Sewilli.



Hiszpania. Co jeszcze można zobaczyć w Kordobie cz.1

Ostatni dzień w Kordobie. Co jeszcze możemy? 

Możemy na przykład zjeść wyśmienite salmorejo (rodzaj chłodnika), albo chłodnik migdałowy - równie wyśmienity.



Popić to wyśmienitą, prawdziwą, hiszpańską sangrią.


A później pójść jeszcze na spacer i odkryć nowe zaułki, uliczki, zakamarki Kordoby.












Można też kupić dziwną pamiątkę z napisem Cordoba - jeśli ktoś lubi :)




Można zobaczyć barwne graffiti...







...lub plakaty sentymentalne.


Można zwiedzić muzeum panów mizoginów z pasją - czyli muzeum narzędzi tortur świętej inkwizycji, jakże długo działającej w Hiszpanii. Moja córa wyszła stamtąd w lekkim szoku.
Tu gustowne stringi cnoty wraz z kluczykiem na przystawkę.


A tu już mocniejsze zabawki. Niestety, muzeum było mroczne - dosłownie i w przenośni - i zdjęcia generalnie kiepsko wyszły.







Później, dla oderwania myśli i relaksu po mocnych wrażeniach, galerie sztuki.








C.D.N

Hiszpania. Kordoba na przekór :)

Za oknem mróz, pierwszy śnieg, przenikliwy wiatr. A ja na przekór - zapraszam do lata :) Dla wszystkich spragnionych ciepła - Kordoba w zieleni i kwiatach :) 


Na początek dziedziniec La Mezquita,  gdzie najprzyjemniej jest usiąść o poranku, w cieniu oliwnego drzewka, palm...






Chowając się przed słońcem przemykamy się obok drzemiących dorożkarskich koni do znajdującego się w pobliżu Alcazar de los Reyes Cristianos. A tam pałacowe ogrody i moje poszukiwanie gdzie by tu ukradkiem ochłodzić stopy w zimnej wodzie :) Słońce tak doskwiera, że najlepiej byłoby wziąć całościową kąpiel w jednej z fontann.


















I jeszcze jeden urokliwy, słoneczny zaułek.