Tak sobie siedząc w domu...

Pomyślałam, że się Wam pochwalę :) Otóż od 1 listopada jestem na diecie. Przepowiadano mi, że nie uda mi się stracić wagi. Ale proszę państwa - udało się! Straciłam 12 kilo! Jestem w połowie drogi do zaplanowanej "starej" wagi :) To co niemożliwe stało się możliwe. Jak rozpoczynałam tą niełatwą drogę, pomyślałam jak dam radę to zrobić - to uda mi się osiągnąć wszystko :) Jak widzicie, jest o co walczyć. Moja dieta to dieta proteinowa czyli Dukana.

Przeżyłam święta, Nowy Rok, nie powiem ciężko było. Zgrzeszyłam, owszem. Bo po zakupie nowej kuchenki, pokochałam gotowanie. Dla rodziny. Piekę im różne smakołyki, wymyślam. I satysfakcja z tego, że im smakuje - zaspokaja mój apetyt. Mało tego - kupiłam automat do chleba i chleb piekę. Mi jeść go nie wolno. W ramach spróbowania skubię troszkę skórki. A powiem Wam, że wychodzi pyszny i tak pachnie uwodzicielsko :) W święta trzymałam się twardo, do momentu przygotowania rodzince foundue czekoladowego. Nie wytrzymałam psychicznie i spałaszowałam owoce różnorakie z czekoladą (+ dodatkowo kremówka w czekoladzie). Oj to była rozpusta! I jeszcze szampan! Po świętach zrobiło się +1 kg i trzeba było zrzucać :) Czasem śni mi się pyszne jedzonko. Ciasta, desery, czy ostatnio placki ziemniaczane :)

Tymczasem brnę dalej :) I przeglądam dziesiątki blogów z przepisami, nie koniecznie dietetycznymi. I marzę, ze jak już będę mogła to będę piekła, gotowała, przyrządzała, ahhhh! :) Dziś na obiad przyrządziłam sobie cytrynowego kurczaka. Moje dziecię nie tknęło, ona takich rzeczy nie jada (najchętniej asymiluje). Mama stwierdziła, że smaczne - co dla mnie jest wielką pochwałą :) 

Pomyślałam, że pokażę Wam kilka fotek z mojego umartwiania się :) Odbiega dzisiejszy temat od tematyki podróżniczej, ale to tylko pozornie. Bo o ile łatwiej później ciągnąć przez świat ciałko lżejsze i wytrzymalsze, któremu łatwiej znosić upały :) Poziom zdjęć mało mnie zadawala. Ale w tym temacie jestem kompletnie początkującą.

Ciasteczka korzenne, "dukanowe", z mąki z otrębów owsianych i otrębów pszennych.


Wyrób gotowy, jedyne co miałam w święta "chrupiącego"


Chlebek otrębowy z przyprawami, taki w śródziemnomorskim charakterze, bardzo smaczny.


I na stole...


A tu coś co miało być piernikiem, a nie było, niestety.


Sernik, bardzo dobry (jutro sobie upiekę znowu :) ) ale ciut wyszedł za wilgotny.


Cukierki w tle, to dla moich dzieci. No dobrze, przyznam się, ukradkiem pożarłam dwa ptasie mleczka, ale w dużym odstępie czasu :)


I pierożki z mąki z otrąb owsianych i z kapustką z serem :) Bardzo dobre wbrew pozorom, choć ciasto nieco twardawe i ciemne :)


A to już mój dzisiejszy obiadek. Cytrynowy kurczaczek.


Zaskoczenie dzisiejsze pani doktor po tych 12 kg. - bezcenne!