Mi primera panorámica - Amanece un nuevo día
Parece que mi casa está decidida a demostrarme cada mañana que cada día puede traer consigo una oportunidad... en este caso, se trata de mi primera panorámica, un humilde intento con sólo 3 tomas hechas a pulso, pero que me hicieron pensar, como Scarlett O'Hara, que "mañana será otro día"... Espero que os guste
Pulsando en la foto la podéis ver más grande, que mola más...
Franciszek, bracia mniejsi i cała masa radości.
Dziś ponownie zmiana tematu, fotografii, klimatów. Tak na przekór. Pod prąd. Bo i temat jest troszkę wbrew temu co współcześnie się dzieje.
W naszym miasteczku znajduje się malutki zakon franciszkanów. Dzisiejszego dnia, zgodnie z tradycją zarządzono święcenie braci mniejszych. Postanowiłam się wybrać tam z aparatem, bo choć za bardzo praktykująca nie jestem, to w domu mym zawsze jakieś stadko braci i siostrzyczek mniejszych pomieszkuje. Nie chcąc ich stresować, pozostawiłam je w domu, obiecując relację fotograficzną :)
Warto było. Dawno nie widziałam tyle serdeczności, czułości, troski wobec najróżniejszych zwierząt. Była wszechobecna. Wystarczyło spojrzeć w oczy, dostrzec gesty. A ile przy tym było radości i dorosłych i dzieci, bo dostrzeżono, że obok nas żyją czujące istoty. I nie trzeba było dziś się wstydzić swojego przywiązania, tego jak ważne są dla nas nasze pupile. Były psy, koty, chomiki, króliki, nawet żółw i złota rybka, a także kucyk. A wśród zebranych wręcz pląsał uszczęśliwiony, skromny ojciec franciszkanin. Bo czyż więcej nie znaczy, od gromadzonych łapczywie przez kościół dóbr doczesnych, dawanie siebie i dzielenie chwil wspólnego szczęścia? Zobaczenie uśmiechu na tak wielu twarzach wiernych?
Pamiętajmy o naszych braciach mniejszych nie tylko od święta ale i na co dzień, nie tylko o tych co z nami pod jednym dachem ale i tych co w zimie szukają pożywienia i ciepłego kątka.
Dziś również ogłaszam przerwę w blogowaniu. Jutro, niemiłosiernym świtem wyjeżdżamy wraz z Ines na szkolną wycieczkę do Zakopanego. Oby pogoda nam służyła i zdjęcia w miarę wyszły, to będzie co pokazywać :) Do przeczytania i oglądania :)
Japonia i religijny dualizm.
Dlaczego dualizm? Bowiem życiu Japończyków towarzyszą dwie religie - shintoizm i buddyzm. Równie ważne i mające równie wiele miejsc kultu.
Jednak zacznę od ciekawej historii początków istnienia Japonii. Gdybyśmy przeczytali Kojiki, czyli księgę dawnych wydarzeń, dowiedzielibyśmy się, że u zarania świata nie było nic poza Górą i dołem, Lekkim i Ciężkim, oraz dwójką Kami. Kami były duchami, które nie miały swoich przodków, ani potomków. Po prostu istniały. Pomiędzy tym wszystkim płynęła sobie ogromna, szeroka jak niezmierzony ocean, rzeka brunatnego mułu. Ale w pewnej chwili dwa Kami, które były rodzeństwem, Izanagi i Izagami, zaczęły mieszać w tym mule, powodując jego zakrzepnięcie. Z kropli błota spadającej z oszczepu powstała pierwsza wysepka Archipelagu Japońskiego. To na niej właśnie siostra uwiodła brata, a efektem jej działań były trzy poronione płody. Lecz nie kazirodztwo było tu problemem, ale dominacja mężczyzny nad kobietą, której przejmowanie inicjatywy nie przystoi. Jak widać tu również swoje piętno odcisnął patriarchat. Dopiero gdy spokorniała, stała się uległa, dała pierwszeństwo męskiemu przedstawicielowi wydała na świat potomstwo. Co ciekawe aktowi miłosnemu towarzyszyła pliszka, wymierzając rytm swoim ogonkiem. W taki sposób powstały kolejne wyspy Japonii, rzesze kolejnych duchów kami, należące do wszystkiego co zapełnia ziemię. Od słońca począwszy, wiatru, morza , ziemi, nawet śmiechu, po wszelakie rośliny, zwierzęta, nawet najdrobniejsze kamyczki na drodze. To właśnie kami słońca, bogini Amaterasu wysłała swojego wnuczka Ninigi, by zaprowadził porządek i pokój w Japonii oraz dał początek panującej do dnia dzisiejszego dynastii cesarskiej.
Te wydarzenia i świat pełen kami leży u podstaw religii Shinto. Jest ona oficjalną religią, popieraną przez rząd, ściśle wiążącą się z patriotyzmem, tradycją i tożsamością narodową (tak ważnymi dla Japończyków). I to właśnie ona towarzyszy narodzinom, ma swoje miejsce w obrządkach, w których błogosławieństwo otrzymują dzieci w 30 lub 100 dniu po narodzinach, w wieku trzech i siedmiu lat dziewczynki, chłopcy w wieku 5 lat. Kolejne święto w którym Japończycy udają się do shintoistycznych świątyń, to ukończenie 20 lat życia i wejście na drogę dorosłości. Aż do ślubu życiu ich towarzyszą wszechobecne kami. Tradycyjna ceremonia ślubna odbywa się zgodnie z tradycją shinto.
Później Japończycy zapominają nieco o religii, zajęci doczesnymi sprawami, zatopienie w pędzie dnia codziennego. Dopiero w starszym wieku, gdy przychodzi czas na refleksję, gdy do wieczności bliżej już niż dalej, zwracają się do spraw duchowych. Jednak nie do wiary w duchy kami, lecz do religii buddyjskiej. Która na równie z shinto jest obecna w Japonii. Ma równie licznych wyznawców i wielką liczbę świątyń. To właśnie w tradycji buddyjskiej odbywają się ceremonie pogrzebowe. Religia ta pozwala bowiem wierzyć w dalsze życie, w niestrudzony cykl narodzin, aż do osiągnięcia doskonałości.
Dziś zapraszam do świątyni buddyjskiej San'en-zan Zōjō-ji, znajdującej się w dzielnicy Shiba, nieopodal Tokio Tower. Została zniszczona w czasie II Wojny Światowej, a następnie odbudowana. Znajduje się w niej Amida Budda.


Subscribe to:
Posts (Atom)

























